Tekst naszpikowany ortograficznymi i interpunkcyjnymi pułapkami przygotowały polonistyki z liceum w Zespole Szkół Ogólnokształcących im. Jana Pawła II – panie Paulina Bilińska i Joanna Nawara. Razem z kierowniczką Osiedlowego Domu Kultury panią Grażyną Arczewską zasiadały też w jury dyktanda i decydowały o przyznaniu nagród. Główną był czytnik e-booków z abonamentem i trafił on w ręce pani Barbary Puzoń, która jako jedyna spośród 50 zawodników, nie popełniła w tekście ani jednego błędu. Pani Barbara została więc Gminną Mistrzynią Ortografii 2023. Zawodnicy startowali w dwóch kategoriach: dorośli i grupa młodsza.
Oto laureaci:
grupa dorosłych: 1 miejsce - Barbara Puzoń, 2 miejsce - Kaja Kusak, 3 miejsce - Ewa Krzowska
grupa młodsza: 1 miejsce - Aleksandra Krzeszowiak, 2 miejsce - Szymon Półgroszewicz, 3 miejsce - Wojciech Buchta
Wszystkim nagrodzonym gratulujemy, a poniżej zamieszczamy tekst tegorocznego dyktanda.
***
Ezechiel spod bożnicy
Cherlawy mężczyzna o kruczoczarnych włosach i przeszywającym, hipnotyzującym spojrzeniu, wyszczerzając zęby, siedział pod przydrożną bożnicą. Był to pasierb dekarza Joachima, ponadtrzydziestoletni już Ezechiel. Jego ulubionym zajęciem było nicnierobienie. Żółtodziób na co dzień włóczył się tu i ówdzie i mitrężył czas na harcowaniu z arcypięknymi dziewczętami, które - wte i wewte - szeptały mu do ucha czułe słówka.
Życie Ezechiela było niekończącym się faux-pas. Wskutek swego nieuctwa i niechęci do uczciwej pracy, pół siedząc, pół leżąc, rozmyślał o podróży nowo zakupioną Yamahą. Wieczorami co chwilę było słychać rzężenie szarżującego motocykla delikwenta. Ojczym Ezechiela z zażenowania zgrzytał zębami na myśl o jego rozhasanych i niepoważnych występkach.
W pewien burzowy wieczór na jaw wyszła upokarzająca bezbożnika prawda, ten chojrak był ojcem ponaddwuipółmiesięcznego Łazarza. Ów występek był nie do zaakceptowania i Ezechiel został wyrzucony z miasta. Pożądliwie spoglądające nań dziewczęta zalały się rzewnymi łzami i żegnały go własnoręcznie wyhaftowanymi chusteczkami.
Chłopak wsiadł na swój równobrzmiący czterosuw i, chociaż niechętnie, odjechał w przerażający bezkres. W niedługim czasie po tym wydarzeniu dotarła do Joachima zatrważająca wiadomość, że Ezechiel - już nie-Żyd - miał nieżyt żołądka i wyzionął ducha.
fot. GOK Pawłowice







